Pieka odwozimy do nowego domu, podpisujemy umowę adopcyjna. Pieski oddajmy do domów, gdzie będą kochane, zadbane i będą towarzyszami człowieka. Nigdy do budy, na łańcuch, do pilnowania czy pracy.
Znaleziona w lesie w czasie wakacji ( sierpień), umorusana, głodna.Wyglądała na bardzo zaniedbanego szczeniaka- tym bardziej że jest biała. Czarne ma tylko lewe ucho i kilka czarnych znaczeń na prawym. Znaleziona została przez kobietę ,która po powrocie do domu wręczyła suczkę starszemu ojcu.Mężczyzna miał już jednego pieska zaadoptowanego kilka lat temu z fundacji i niestety mimo najszczerszych chęci nie mógł jej dłużej zatrzymać ,ponieważ będzie miał poważną oczną operację.
Rodzina w żaden sposób nie chciała zaopiekować sie sunią ,groziło jej schronisko!!
Starszy wcześniej zaadoptowanym psiakiem zajmie się żona właściciela piesków. Leksi została zaszczepiona przeciwko wściekliźnie i chorobom wirusowym,odrobaczona przez opiekuna.Do fundacji trafiła 13.01.2012r. Suczka jest bardzo miła ,grzeczna,posłuszna.Jest bardzo przyjazna do ludzi i innych zwierzaków- zarówno psów jak i kotów.Bardzo lubi się bawić ,bardzo ładnie chodzi na smyczy.Zawsze widać na jej ślicznym pyszczku radość ,dobroć i zaufanie.Leksi jest super urocza pod każdym względem za ok. 14 dni zostanie wysterylizowana. Na dzień 13.01.2012 waży 9.5 kg większa juz nie urośnie.
Sunia miał dużo szczęścia w swoim krótkim życiu,ponieważ akurat zgłosiła sie osoba mogąca dać dom tymczasowy i tak psinka została uratowana. Tak więc datę 13 - ty i piątek należy uznać za szczęśliwą . Czy tak dalej będzie - to już zależy od nas -ludzi Leksi może pozostać w domu tymczasowym do ok.8 lutego .Oczywiście po tygodniu może wrócić ponownie,ale tak częste zmiany mogą zaszkodzić suni i naruszyć jej wspaniałą psychikę .Tak że poszukujemy pilnie bardzo dobrego i odpowiedzialnego domu ale już na stałe.
Latem 2010, Tuptusia wraz z dwójką rodzeństwa została przez kogoś podrzucona do ogródka działkowego. Jednego psiaczka wziął jeden z ludzi tam zamieszkałych. Dwie sunie zostały. Bardzo pilnowały się miejsca, gdzie zostały porzucone. Dokarmiane były systematycznie przez wlaścicielkę działki. Latem były szczęśliwe, gdyż miały człowieka. Gdy wakacje się zakończyły, przyszły już te smutniejsze czasy. Sunie, wraz z dużym psem Czesterem, dalej mieszkały na działce. Raz w tygodniu dostawały gotowane jedzenie. Suchą karmę miały na stałe. Plus oczywiście woda.
Na szczęście wszystkie pieski są zdrowe i nie chorowały.
Tuptusia jest super uroczą mała sunią (5.5 kg) bez ogonka. Jest bardzo grzeczną sunią. Szybko się uczy. Szybko nauczyła się chodzić na smyczy, wchodzić do windy i chodzić po schodach.
Jest przyjazna do innych psów i kotów, chociaż często na spacerze obszczekuje z daleka, szczególnie duże psy. Wygląda na to, że ostrzega żeby ten duży pies nie podchodził za blisko.
Uwielbia bliski kontakt z człowiekiem. Bardzo lubi być głaskana.
Nie jest żarłokiem. Nie przepada za puszkami. Najbardziej lubi gotowane jedzenie.
Jeżeli zdarza się, że jest w domu bez spaceru dłużej niż 8 godzin, jeszcze się nie zdarzyło, zeby nabrudziła.
jest zaszczepiona, odrobaczona. Wkrótce zostanie wysterylizowana.
Lęka się krzyków. Bardzo ładnie jeździ samochodem. Nie ma choroby lokomocyjnej. Jeszcze sama nie wskakuje ale wkrótce się nauczy.
Kiedy zostaje w domu, nie szczeka, po prostu sobie leży. Nie szczeka bez potrzeby. Nie hałasuje.
Tuptusie nie musi być adoptowana z siostra Łajką, szczególnie że Łajka jest przez nią zdominowana.
Poznajcie DAFNI, to wyjątkowa sunia, sam wygląd powala, a zachowanie rozczula każdego. Sunia troszkę nieśmiała, ale bardzo przytulaśna jak już się odważy i przekona do człowieka, merda wesoło ogonkiem i czeka na pieszczoty.
DAFNI bidulka została rok temu porzucona na wsi, kiedyś była pieskiem domowym, ale ktoś się jej „pozbył” przed wakacjami...
Suni udało się przetrwać mroźną zimę, wtulona w towarzyszy niedoli przeżyła!
Piesek został zauważony kiedy błąkał się po ulicy,wychudzony ,smutny.Tułając się samotnie zatrzymał się i zamieszkał w osiedlu gdzie od zeszłej jesieni "mieszkał 'już inny piesek.Zaprzyjaźnił się a właściwie Markiz przylgnął do mniejszego ale starszego nieco pieska. W miejscu gdzie piesek koczował było dużo dzieci i dorastającej młodzieży -wszystkich piesek uwielbiał za dziećmi szalał jak że sam jest dzieckiem .Wszyscy lubili Markiza ,dokarmiali,głaskali,bawili się z nim,ale nikt go nie chciał.Spał na betonie przy drzwiach wejściowych do budynku (dużo ostatnio padało) Marliz ma bardzo krótką sierść-kiedy go zabieraliśmy(było to w nocy) spał skulony na betonie i dłuższą chwilę potrzebował na wyprostowanie zbolałych i zmarzniętych łapek. Bardzo się drapał mimo wcześniejszego odpchlenia.
Według przeprowadzonych rozmów -Markiiz został wyrzucony z samochodu.
Znaleziony w Czosnowie, w marcu 2007. Biegł za samochodem pani Kasi. Być może jest kolejną ofiarą brutalnego wyrzucenia z samochodu. Bardzo brudny, zapewne długo się błąkał. Miał dużo kleszczy. Ale na szczęście nie zachorował na babeszję. Ten duży pies jest super łagodnym przyjaznym. Bardzo pragnie człowieka . Bardzo ładnie jeździ samochodem. Wskakuje na siedzenie i absolutnie nie przeszkadza w czasie jazdy. Apetyt mu dopisuje. Jest zdrowy.
Sara (ur. w styczniu 2008 r.) Sunia została przyprowadzona do lecznicy weterynaryjnej na sterylizację, a następnego dnia po zabiegu osoba, która ją przywiozła, zjawiła się w lecznicy z zamiarem zabrania jej i odwiezienia do schroniska na Paluchu. Lekarze uznali takie działanie za bezsensowne i zostawili sunię w lecznicy. Obecnie Sara przebywa w hotelu pod opieką Fundacji. Zbieramy datki na jej pobyt i szukamy dla niej pilnie odpowiedzialnego opiekuna. Sara jest ogromnie miłą, kontaktową i przyjazną suczką, pełną optymizmu i radości życia. Została zaszczepiona i odrobaczona.
Zadzior Mały kundelek z dobrym sercem o imieniu Zadzior, poszukuje nowego domu z powodu ciężkiej choroby właścicielki. Jest bardzo towarzyski, lubi dzieci i potrzebuje obecności człowieka w domu. Bardzo szybko przywiązuje się do nowych właścicieli, mimo braku wychowania daje się układać i dość szybko się uczy. Ma wszystkie niezbędne szczepienia, jest odrobaczony i posiada książeczkę zdrowia oraz chipa z danymi. Cecha charakterystyczna - zawinięty ogonek.
Ur w 2007 Mix teriera z husky. Niemal całe swoje życie spędził na łańcuchu przy budzie, poniważ, jak twierdzil gospodarz, dusił kury. Został oddany drugiemu gospodarzowi, który psa zwrócił. Potem został ponownie oddany gospodarzowi, który zamknął Szarika w kojcu z innymi psami. Psy go całkowicie zdominowały tak że Szarik siedział cały czas w kącie. Gdy zabieraliśmy Szarika (10 maja 2009) ostrzeżono nas, że psy są agresywne. Okazało się to nieprawdą. Po prostu psy się bały. W boksie lizały po rękach. Szarik pozwolił sobie bez problemu założyć obroże, przypiąć smycz. Niestety chodzenie na smyczy jest dla niego nowe i na razie tego nie potrafi. Do samochodu został zaniesiony na rękach. Podróż zniósł bardzo dobrze. Był bardzo grzeczny. Z powodu braku innych możliwości bezpiecznego przechowania psa (podobno Szarik chodzi po siatce), został umieszczony w hotelu. Przy wprowadzaniu go do wybiegu hotelowego był oczywiście przestraszony bo nie wiedział co się dzieje, ale lizał po ręku i dawał się głaskać. Widać było, że pragnie kontaktu z człowiekiem. Zachowanie psa nie wskazywało na agresję, wręcz przeciwnie.
Szarik z chęcią zjadł, przygotowanego dla niego wcześniej, kurczaka z ryżem. Został zabezpieczony przeciwko pchłom i kleszczom i odrobaczony. Teraz Szarik będzie uczony zaufania do ludzi. Jak na razie całe swoje życie był uczony tylko pokory. Będziemy na bieżąco informować o postępach Szarika. Bardzo będziemy wdzięczni za wsparcie finansowe na utrzymanie pieska. Szarik wymaga szczepień, czipowania, kastracji, jak również ponosimy opłaty hotelowe.
"Ktokolwiek widział, ktokolwiek coś wie! Psina uratowana z celi śmierci?' ur. w 2008 Sunia znaleziona 2 lipca 2010 na Bielanach, na Wólce Węglowej, w niesamowicie dramatycznych okolicznościach. Psinka szla chwiejąc się na nogach skrajnie zabiedzona, właściwie umierająca: sama skóra i kości! Mijało ją wielu ludzi, obojętnie, i Elza wśród nich umierała z głodu! Osoba, która w końcu zatrzymała się przy niej nie miała sumienia zostawić jej bez pomocy. Sunia warczała i popiskiwała ze strachu przed człowiekiem, a mimo to podeszła do jedzenia. Później pozwoliła zabrać się do samochodu. Zwierzak jest niesamowicie wychudzony - otrzymuje jedzenie małymi porcjami. To pies, który powinien ważyć ok. 40 kg a waży niecałe 10 kg! Najprawdopodobniej - wszystkie cechy na to wskazują - jest to suczka rasy "pies kanaryjski" (dogo canario). Według wstępnych oględzin jest zdrowa. Otrzymuje w karmie witaminy, żeby wzmocnić organizm. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że suczka musiała długo być zamknięta w bardzo małym kojcu lub komórce, ponieważ ma bardzo długie pazury, ok. 4 cm. Ma też ślady gojących się odparzeń w okolicach ogona. Być może była więziona i jakimś cudem, wydostała się ze swojej "celi śmierci"?... Elza jest nadal lekko spłoszona, cichutko powarkuje ze strachu, ale wychodzi do ludzi, bardzo chce się przywitać, choć podchodzi z podkulonym ogonkiem... Widać, że była dobrze ułożona, bo bardzo ładnie chodzi na smyczy. Teraz biedactwo czeka na opiekuna, który już nigdy nie dopuści, aby spotkało ją cokolwiek złego!
Dymek - Syriusz (ur. początek marca 2006 r.)
Jest pieskiem bardzo zrównoważonym, ale
jednoczenie zabawowym. Bardzo przyjacielski do człowieka i innych piesków.
Jest po wszystkich obowiązkowych szczepieniach.
Wyrośnie na pieska średniej wielkości.
Uwielbia przesiadywać na kolanach i być dopieszczanym.
Typowy pieś ""myśliciel".
Syriusz ma dysplazję.
Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, (022) 833-81-30, 0-693-34-99-78
Galeria Dymka Syriusza
Gabryś ur. sierpień 2009 r. piesek wraz z braciszkiem biegał po jezdni. Biegły ufnie do ludzi. Niestety wszyscy je odganiali. Na prośbę starszej kobiety jednego ludzie zabrali do domu, natomiast drugiego wzięła sama. Kobieta zwróciła się do Fundacji o pomoc ponieważ ma 5 szczeniaków chorych na tyfus. Bardzo prosiła o uratowanie tego jednego. Szczeniaczek został przewieziony do lecznicy Anima na Podleśnej. Był bardzo wychudzony. Nie stwierdzono u pieska tyfusu. W dniu przywiezienia był również wychłodzony, miał temperaturę 36 stopni (pierwsze przymrozki). A na dodatek bardzo króciutka, wyleniała sierść. Został zaszczepiony, odrobaczony. Obecnie Gabryś przebywa u wolontariuszki Fundacji, gdzie uczy się dobrych manier od już dorosłej szuczki Pandy. Mieszka również z 4 kotami, którymi interesuje się jako partnerami do zabawy. Jest pieskiem bardzo wesołym i przyjaznym.
Średniej wielkości suczka o krótkim futerku na wierzchu przypruszone czarnym. Odrobaczona, zaszczepiona i wysterylizowana. Bardzo łagodna i przyjazna. Bardzo lubi towarzystwo człowieka. Została porzucona przez właścicieli, którzy sprzedali swoją posesję a Dorę zostawili na pastwę losu. Zdana na własne siły bardzo dzielnie sobie radziła zjednując sobie sympatię okolicznych mieszkańców. Ponad wszystko pragnie miłości człowieka i własnego domu, jednak dotychczas jeszcze tego nie znalazła. Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80, 0-22-833-81-30, 0-693-34-99-78 Galeria Dory
Nusia Ur w połowie czerwca 2007 Nusia jest uroczą, grzeczną suczką. W lutym 2009 została wysterylizowana. Ładnie chodzi na smyczy. Jest jednak trochę lękliwa.
Kuleczka ur. 20. 09. 2004 Urocze szczenię zostało znalezione 17.01.2005r. na Kępie Potockiej (róg Potockiej i Gwiaździstej) przez pana Marcina podczas spaceru ze swoim psem. Suczka była przywiązana do słupka, wygląda na to, że celowo porzucona. Kulała na prawą tylnią łapę - pan Marcin zgłosił się do fundacji CANIS z prośbą o pomoc - po wykonaniu RTG w lecznicy okazało się, że łapa jest złamana i wymagany jest zabieg chirurgiczny. 22.01.2005 r. lek. wet. Jarosław Wypart - chirurg - wykonał operację gwoździowania kości, usuwając jednocześnie fragment mięśni, które zostały uszkodzone razem z kością. Kuleczka po operacji doszła do siebie super. Gwoździe umieszczone w łapce muszą pozostać, być może na zawsze. Zależy to od tego czy wytworzy się w łapce stan zapalny, czy będzie odczuwała jakiekolwiek dolegliwości. W chwili obecnej Kuleczka biega, skacze, rozrabia. Jest pełna temperamentu i radości z życia. Mimo iż operowana łapka jest krótsza o ok. 2 cm bardzo trudno jest to zauważyć. Jedynie jak stoi spokojnie, co czasami jej się zdarza. Codziennie jest bacznie obserwowana przez Marcina, u którego przebywa pod opieką. Jest super uroczą kochaną sunią, "wulkanem energii". Kuleczka jest wysterylizowana. Tel.: 833-81-30, 0-693-34-78-99 - Danuta. Galeria Kuleczki
Dandi Ptyś (ur. początek marca 2006 r.) Brat Dymka-Syriusza, zdecydowanie bardziej przebojowy. Uwielbia zabawy, jest przyjacielskim super uroczym pieskiem. Jest po wszystkich obowiązkowych szczepieniach. Oba pieski bardzo pilnie poszukują opiekunów. Tel.: 0-501 147 350, 022 751 33 80,(022) 833-81-30, 0-693-34-99-78 Galeria Dandiego Ptysia